Polecamy – wasze recenzje

after


 

After

Anna Todd

Na początku przyznam się do tego, że czekałam na dzień, w którym sięgnę po tę książkę. Słyszałam o niej wiele plotek, jak również milion pozytywnych i negatywnych opinii, które postanowiłam zręcznie ignorować, dopóki nie przekonam się na własnej skórze o co tyle szumu. Bo tego tej książce nie możemy odmówić – z pewnością narobiła ona niemałego bałaganu w świecie literatury young adult. Wielokrotnie spotkałam się ze sformułowaniem, że jest to ” Pięćdziesiąt twarzy Grey’a” tyle, że dla nastolatek. Owszem, muszę przyznać, że scen erotycznych było dość dużo, jeśli nie w każdym rozdziale, ale pod żadnym kątem nie przypominało to słynnej książki. E. L. James.

Zacznijmy jednak od początku. Anna Todd, młodziutka dziewczyna zakłada konto na Wattpadzie ukrywając się pod pseudonimem Imaginator1D i zaczyna publikować swoją historię niezwykle tajemniczo zatytułowaną „AFTER”, która tak naprawdę jest fanfickiem o Harry’m Styles’ie. (Jeśli nie wiecie kim jest ten mężczyzna, to nie martwcie się, wiele nie straciliście. Harry Styles to brytyjski wokalista, były członek popularnego boysbandu ONE DIRECTION, który obecnie zajmuje się swoją solową (nawet dobrze zapowiadającą się ) karierą.) Fanfiction o nim zaczyna zdobywać coraz szersze grono czytelników i zostaje okrzynięte fenomenem portalu Wattpad, przez co historia z internetowych kart przenosi się na papierowe.

Powiem szczerze, że dowiedziałam się o całej historii tego opowiadania w trakcie czytania pierwszego tomu. I muszę rzec, że w żadnym stopniu nie wpłynęła na moje odebranie tej książki, więc jeśli jest to dla Was ważne, nie macie się czego obawiać.

Fabuła tej książki, jest tak banalna, że aż przychodzi do głowy myśl, czy da się być jeszcze bardziej przewidywalnym. Oczywiście, że się da, jednak na szczęście autorka porzuca kiczowate i tandetne wątki, przez co z czasem historia nabiera rozpędu i staje się jeszcze ciekawsza dzięki nieoczywistym zwrotom akcji, których,uwierzcie mi, nie brakuje. Na początku jednak jest nudno, jak to zwykle z początkami bywa. Poznajemy ułożoną, perfekcyjną Tessę Young, która każdą minutę w swoim życiu ma idealnie zaplanowaną. Tessa jest typową nudną dziewczyną, w której nie ma nic zachwycającego, no chyba, że ktoś zachwycałby się jej uprzejmością i typowym charakterem miłej dziewczyny. Jeśli ona jest dobra w tej książce, to ktoś musi być też zły, prawda? Tym ” złym” jest Hardin Scott, zabójczo przystojny Anglik, który ma na ciele więcej tatuaży niż przekleństw w języku polskim. Mówiąc krótko, chłopak wydziarany jest od stóp do głów. Dodatkowo jego zaletą lub wadą,zależy jak na to spojrzeć, jest pewność siebie oraz uderzająca szczerość. W tej książce, jak w wielu innych, zastosowany został chwyt literacki, zwany ” kontrastem światów” i wbrew pozorom ten motyw bardzo dobrze wypada na tle collegu, gdzie każdy nagle zaczyna sobie uświadamiać kim jest i kim chce być. Jak się pewnie domyślacie, zakochują się w sobie, bo jest to w końcu romans, ale nie jest to prosta miłość. Co to, to na pewno nie. W tej książce nigdy nie jest cukierkowo i ładnie, wręcz przeciwnie. Przeważnie jest tam dość brutalnie i czasami ta książka nazbyt przypomina rzeczywistość. Przysięgam, że z pewnością fabuła jeszcze nie raz Was zaskoczy.

Bardzo chciałam przeczytać tę książkę i osobiście bardzo się cieszę, że przeczytałam cały cykl” After”. Powiem szczerze, że nie mam pojęcia jak to się stało, ale na dwa tygodnie ta saga zawładnęła moim życiem, jakkolwiek to brzmi. Historia miłości Hardina i Tessy nie jest prosta, bardziej przypomina wyboistą drogę pełną dziur niż gładką autostradę, ale mimo tego w jakiś sposób jest piękna i ja oddałam swoje serce temu opowiadaniu. Przede wszystkim jednak oddałam moje serce Hardinowi, w którym dostrzegłam wiele swoich cech, z którymi tak jak on zmagam się na codzień. W tej książce dostrzegłam dużo wątków i motywów, które pozostały w cieniu miłości pomiędzy naszymi głównych bohaterami, ale łatwo jest je oddnaleźć, jeśli się dobrze szuka. Jeden motyw szczególnie zwrócił moją uwagę, a mianowicie motyw odkrywania samego siebie i akceptacji tego kim się jest. Bohaterowie tej książki zmagali się z tym przez cały czas. Czy im się udało dowiedzieć się w końcu kim tak naprawdę są? Musicie sami się przekonać.

Zachęcam Was do przeczytania, jeśli tak jak ja uwielbiacie zatracić się w opowiadanej historii. Nie jest ona dziełem wybitnym takim jak „Wichrowe Wzgórza” czy „Duma i Uprzedzenie„, ale nie można zaprzeczyć, że wciąga do swojego świata i puszcza dopiero przy ostatniej stronie. Gdybym miała przyznawać gwiazdki, dałabym 7/10.

zly romeo

 

 

 

Zły Romeo

Leisa Rayven

Reklamowana wielokrotnie na różnych stronach, zwłaszcza na Facebooku (dzięki któremu miałam okazję przeczytać kilka fragmentów tej książki) zaciekawiła mnie przez wzgląd na tytuł, całkiem dobrze zapowiadającą się fabułę i tlącą się nadzieję, że może tym razem zrozumiem światowy oraz wiekowy fenomen „Romea i Julii” W. Szekspira. Niestety, z udawanym smutkiem muszę rzec, że autorka „Złego Romea” również poległa, starając się namówić mnie do zrozumienia geniuszu tego szekspirowskiego dramatu. No cóż, może kiedyś się uda.

Cała historia zapowiada się naprawdę dobrze, ponieważ stykamy się z Brodway’em, który jest miejscem akcji książki ,i z kręgiem aktorów, którzy mimo iż perfekcyjni na scenie, są beznadziejni w prawdziwym życiu. Główna bohaterka Cassie Taylor spotyka na swojej drodze hipontyzującego Ethana Holta, który łamie jej serce. Po latach spotykają się na scenie teatru, skazani na odgrywanie przeklętych kochanków, jak uroczo nazywa Romea i Julię literatura. Cóż, śmiało można powiedzieć, że cała relacja bohaterów to dramat, jednak nie mam pojęcia czy bliżej im do komedii czy tragedii.

Na początku zacznę od tego co mi się podobało w tej książce. Z pewnością trzeba pochwalić Leisę Rayven za dobór miejsca akcji, gdyż uwielbiam brodwayowski klimat i teatr w każdym tego słowa znaczeniu. Ujęł mnie również fakt, że choć Cassie i Ethan są cenionymi i rozpoznawalnymi aktorami, przed sobą nie potrafią udawać. Ten sposób pokazania ich miłości sprawia, że wydają się szczerzy, choć nie mówię, że prawdziwi. Bo ta pozycja wydawnicza związana jest z rzeczywistością bardzo cienką nicią, która momentami zostaje naderwana.

Nie lubię postaci Cassie. Nie wiem czy to przez jej chęć przypodobania się wszystkim czy przez to, że zachowuje się jak napalona idiotka w towarzystwie Ethana. Po prostu jej nie lubię, oczekiwałam od jej postaci czegoś więcej, a dostałam tylko zakochaną dziewczynę, która później wypiera się miłości. Ethan to zupełnie inna bajka. Tajemniczy, schowany za pozorami łajdaka, szczery do bólu, chłopak ze swoimi sekrecikami, który odpycha od siebie wszystko i wszystkich. Kobiety lubią opatrywać rany skrzywdzonym przez los, ale osobiście bardziej polubiłam Ethana, który powrócił do Cassie po latach niż tego z collegu. Ta postać podoba mi się przez to jaka metamorfoza w niej zachodzi. Nie jest ona drastyczna, jednak zauważalna. Holt z chłopaka zamienia się w mężczyznę, który w końcu godzi się z tym, że ktoś go kocha i akceptuje ten fakt, starając się naprawić swoje błędy. Jego postać nie jest idealna, ale lepsza niż postać Cassie, co jest ,delikatnie mówiąc, smutne.

Motyw dziennika, który przewija się kilka razy jest już znany i nie dorzuca on powiewu świeżości, bardzo potrzebnego w tej książce. Cała historia jest o miłości, a jednak gdzieś ona umyka między kartkami i jej nie dostrzegamy, nie licząc zapewnień jakimi są słowa kocham cię. Możemy czytać o nibychemii między bohaterami, ale ja jej w ogóle nie czułam, ani w dialogach, ani w działaniach. Momentami wiało nudą.

Myślę, że tę książkę, każdy sam powinien przerobić, w zależności od tego kto co lubi. Ja osobiście nie zostałam jej wielką fanką, jednak do Was może ona przemówi. Gdybym miała przyznać gwiazdki to dałabym 4/10.

Podobne wpisy

DKK

DKK

Od września 2013 roku działa w szkole Dyskusyjny Klub Książki   Zasady DKK: szanujemy opinie innych, im więcej różnych opinii tym lepiej, nie oceniamy gustów czytelniczych klubowiczów, nie wszystkie lektury nam się spodobają, ale mimo to spróbujmy je przeczytać...

„Nauka szansą na sukces – poprawa warunków nauczania w szkołach ogólnokształcących powiatów lwóweckiego i bolesławieckiego”

„Nauka szansą na sukces – poprawa warunków nauczania w szkołach ogólnokształcących powiatów lwóweckiego i bolesławieckiego”- Celem projektu jest podniesienie efektywności nauczania przedmiotów matematyczno-przyrodniczych oraz cyfrowych, a także poprawa warunków kształcenia oraz wzrost szans...

e-dziennik

1 Comment

  1. Trackback: Biblioteka poleca | I Liceum Ogólnokształcące im. Władysława Broniewskiego w Bolesławcu

Komentarze wyłączone.